9/27/11

Pictures from the Ceremony

Here you can find pictures from the Ceremony on September 22, 2011. We remember about the victims of the liquidation of the ghetto ...

Pamiętamy o ofiarach getta

Ambasador Izraela Zvi Rav-Ner, Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich, harcerze na czele z komendantką Sokołowskiego Domu Harcerza Bożenną Hardej, władze miasta, uczniowie, nauczyciele i wychowawcy wzięli udział w uroczystości upamiętniającej likwidację sokołowskiego getta.


Jom Kippur to jedno z najważniejszych świąt żydowskich o charakterze pokutnym. Przez cały dzień w synagodze odbywają się nabożeństwa, podczas których wyznaje się swoje grzechy, wysławia boże miłosierdzie oraz wspomina zmarłych. 21 września 1942 roku święto Jom Kippur odbyło się w Sokołowie Podlaskim po raz ostatni. Następnego dnia rano getto zostało otoczone przez Niemców oraz pomagających im Ukraińców. 22 września rozpoczęła się eksterminacja ludności żydowskiej Sokołowa. W ciągu kilku następnych dni do obozu śmierci w Treblince wywieziono ok. 6 tysięcy osób. Prawdopodobnie wszyscy zginęli kilkanaście minut po przyjeździe. Tego dnia spotkaliśmy się, by wyrazić naszą pamięć o tamtych tragicznych wydarzeniach.

9/16/11

Uciekałem przed antysemityzmem

Kulturowo czuje się Polakiem, duchowo - Żydem, intelektualnie - Amerykaninem. Henryk Grynberg właśnie opublikował "Pamiętnik", w którym opisuje ponad 50 lat swego dorosłego życia: od matury w 1954 r., po dzień urodzin w 2010r.

"Nie ma wyobraźni, tylko pamięć. Jego literacką racją istnienia jest Holocaust. A właściwie nie Holocaust nawet, ale los jednej wielkiej rodziny spod Sokołowa na Podlasiu. Ani szczególnie bogatej, ani uzdolnionej, chociaż - jak to u Żydów - głowę ceniła wyżej niż ręce... Ta rodzina jest jego właściwym literackim źródłem i szkołą. Kiedy wyczerpał już wszystko, co spamiętał - a pamięta fenomenalnie! - albo usłyszał od matki, która jego i siebie ocaliła... jeździć gotów po kuzynach i znajomych, aby coś znowu dorzucić, uzupełnić, wytłumaczyć" - pisał o Grynbergu Jan Błoński ("Autoportret żydowski" w "Biedni Polacy patrzą na getto", Wydawnictwo Literackie, 2008). I rzeczywiście głównym tematem twórczości Henryka Grynberga pozostaje Holocaust. - Pisywałem też wiersze satyryczne - przyznaje Grynberg. - Przeważył jednak obowiązek pisania o przeszłości mojego narodu. Nie mogłem się od tego tematu oderwać. Nie były to zresztą jakieś świadome próby oderwania się. Temat Holocaustu okazał się najważniejszy, bo przecież nikt nie napisze tego co ja mogę napisać, w taki sposób, w jaki ja mogę to zrobić i o tym, co przeżyli inni ludzie podobni do mnie.

9/9/11

Excerpts from Yizkor Book

Edited by M. Gelbart. Printed in Tel Aviv, by the landsmanshaften from Israel and America, in 1962. Translated by S. Bergman





9/4/11

The Tzudiker - Wechter Family

Moshe Tzudiker Hacohen,  my  grandfather , was born in 1895 in Warsaw to Rachel and Ze'ev Tzudiker Hacohen.  He was 5 years old both his parents died and he was sent to his uncle who raised him. When he was 18 years old  he left religious life and became secular.  After he got married he came close once again to religion; kept sabbat, went to the synagogue,  not   too religious but he tried to make the best he could.
My grandmother, Chaya Gitle was born in Sokolow Podlaski  in 1894 to Avraham-Ber and Channa Wechter (Gryn). Her father was a rabbai , a well appreciated man and a very talented tailor.
During the summer vacation when she was 17, the family sent her to Warsaw to their family's house to work as a maid and bring home some money. This is how she met my grandfather.

Moshe and Chaya
My grandfather left Warsaw and came to live with her and her family in Sokolow. My grandfather had only one brother, Srul (Israel) Tzudiker, who stayed in Warsaw with their uncle. During the summer vacations he used the spend time in Sokolow with his brother. During the war time he was a student in Warsaw University, studying history.

9/3/11

List of people supporting the Volunteer Fire Brigade in 1933

Zaproszenie

Nuremberg Trial/Samuel Rajzman


27 Feb. 1946, Afternoon Session

MR.COUNSELLOR SMIRNOV: Mr. President, I should like to proceed with the interrogation of the witness.

[The witness Rajzman took the stand.]

THE PRESIDENT: What is your name?

SAMUEL RAJZMAN (Witness): Rajzman, Samuel.

THE PRESIDENT: Will you repeat this oath after me: I hereby swear before God -- the Almighty -- that I will speak before the Tribunal -- nothing but the truth -- concealing nothing of what is known to me -- so help me God, Amen.

[The witness repeated the oath.]

THE PRESIDENT: You may sit down.

MR. COUNSELLOR SMIRNOV: Witness Rajzman, will you please tell the Tribunal what was your occupation before the war?

RAJZMAN: Before the war I was an accountant in an export firm.

MR. COUNSELLOR SMIRNOV: When and under what circumstances did you become an internee of Treblinka Number 2?

RAJZMAN: In August 1942 I was taken away from the Warsaw ghetto.

Uprising in Treblinka by Samuel Rajzman


Samuel Rajzman was one of the very few survivors of the Treblinka death camp - he was lucky enough to escape. The testimony he gave, more than 60 years ago, is still important to understand the enormity of the crimes committed in that death camp and in the Final Solution. Before the war he was employed in the Miedzyrzecki Overseas Import & Export Company in Warsaw.

His account, given before the American House Committee on Foreign Affairs in 1945, follows.

DEPORTATION
In June 1942 placards bearing the following notice were posted on the walls of Warsaw: "Persons not employed in a German firm or the Jewish Community Administration are subject to immediate deportation from the ghetto; the able-bodied will be given employment." About the place of deportation, nothing was known except that it was in the east. Next to the new posters there immediately appeared "Help wanted" advertisements of German firms. The factories, stores, and workshops owned by the Jews had been turned over to German administrators; thus a great number of new German firms had been created. People paid fantastic sums (from five to twenty thousand zlotys, $1,000 to $4,000 per person) to find employment in a German firm and thus escape deportation. Those who still had anything to sell converted it into cash. But those who had no funds were doomed.

Treblinka – Wspomnienia Franciszka Ząbeckiego, zawiadowcy stacji w Treblince


Fragment wspomnień Franciszka Ząbeckiego, zawiadowcy stacji w Treblince, na temat pierwszego transportu do obozu zagłady w Treblince. F. Ząbecki: Wspomnienia stare i nowe. Warszawa 1977, s. 38-41.

Dnia 22 lipca 1942 r. otrzymaliśmy na stacji Treblinka telegram, zapowiadający kursowanie pociągów wahadłowych z Warszawy do Treblinki z przesiedleńcami. Pociągi będą składać się z 60 wagonów krytych. Pociągi po rozładowaniu miały być kierowane do Warszawy. Zdumienie było ogromne. Dziwiliśmy się, co to za przesiedleńcy. Gdzie będą mieszkać i co będą robić? Wiadomość tę kojarzyliśmy z tajemniczymi budowlami w lesie.

Dnia 23 lipca w czwartek w 1942 r. w godzinach rannych wyszedł z Małkini pierwszy transport z „przesiedleńcami”. Biegnący pociąg dał znać o sobie już z daleka nie tylko dudnieniem kół po moście na Bugu, ale i gęstymi strzałami z karabinów i automatów, oddawanych przez konwojentów pociągu. Pociąg jak gad złośliwy wtoczył się na stację. Był załadowany Żydami z getta warszawskiego.

Niepamięć


Michaela Traisona poznałam w Krakowie podczas 21. Festiwalu Kultury Żydowskiej. Jest on jedną z osób zaangażowanych w przyznawanie nagrody "Chroniąc pamięć". Zaprosiłam go do Sokołowa, żeby mógł zwiedzić to miasto i zobaczyć jak wygląda pamięć o dawnych jego mieszkańcach.

Spotykamy się w czwartek, który to jest w Sokołowie dniem targowym. Mieszkańcy okolicznych wsi przyjeżdżają na rynek, aby kupić lub sprzedać najróżniejsze towary. Kiedyś odbywało się to w samym centrum miasta, przy pomniku księdza Brzóski. To w tym miejscu w czasie wojny Niemcy powiesili tabliczkę z napisem "Psom i Żydom wstęp wzbroniony". Teraz rynek przeniesiono nieco na ubocze, tuż przy ulicy wiodącej do Treblinki.

Przypomnieć o żydowskich korzeniach

"Grzybowska? Rybowska? Nie, Rogowska!" Starszy mężczyzna rozmawia przez telefon ze swoim kuzynem, który próbuje wytłumaczyć mu, gdzie mieszkała jego rodzina. To profesor Aaron Seidenberg, który przyjechał do Sokołowa Podlaskiego nie tylko po to, aby szukać śladów własnych korzeni, ale również, by sprawdzić, jak wygląda pamięć o żydowskiej historii miasta.

Aaron Seidenberg i Zbysław Wójcik

9/1/11

The list (III)

The list of people who were taking food from Judenrat's kitchen in Sokolow Podlaski:


The list (II)

The list of people who came to Sokolow from other towns and cities (mostly from Kalisz) and were moved to Węgrów.


Kazimierz Miłobędzki


Testimony written by Kazimierz Miłobędzki, one of Righteous Among the Nations, who helped Perla Morgenstern (Newman), granddaughter of Rabbi Yitzchak Zelig Morgenstern (in Polish)

Kazimierz Miłobędzki

 
„Kto ratuje jedno życie jakby świat cały ratował”

Sokołów Podlaski, 1986

Wspomnienia z Getta w Sokołowie Podlaskim

Nazywam się Kazimierz Miłobędzki ur. 10 października 1919r. w Sokołowie Podlaskim. Moimi rodzicami są Stanisław i Helena. Sokołów Podlaski do 1939r. liczył około 12 (dwanaście) tysięcy obywateli, w tym około 4000 obywateli narodowości żydowskiej. Mieszkańcy narodowości polskiej trudnili się kuśnierstwem, które było podstawowym zatrudnieniem oraz szewstwo. Obywatele narodowości żydowskiej trudnili się kamasznictwem, krawiectwem i innymi zawodami. Żydami byli: jeden dentysta, jeden lekarz, dwóch felczerów, jeden fryzjer i jeden fotograf. Poza kilkoma sklepami polskimi cały handel znajdował się w rękach obywateli pochodzenia żydowskiego.
Sokołów był spokojnym miasteczkiem. Wszyscy obywatele w Sokołowie żyli lepiej czy gorzej w zależności od środków utrzymania.

Beit Midrash Sokolow - Kock in Bnei Brak, Israel (2011)

photo: Michael Traison
photo: Michael Traison